• Wpisów: 55
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:33
  • Licznik odwiedzin: 5 894 / 2059 dni
 
madzika89
 
Hejka.
Dzisiaj chciałabym wam napisać Love Story z gazetki Bravo Love. Nie chcę się za bardzo rozpisywać to proszę bardzo.

Love Story. Pt. Spełnił się mój sen.

Skąpany w świetle wschodzącego słońca sad był przepiękny! Zielony, błyszczący poranną rosą i naprawdę ogromny. Uginające się pod ciężarem jabłek drzewa ciągnęły się aż po horyzont we wszystkie cztery strony świata. Zapach świeżych, dojrzałych owoców kusił niesamowicie, dlatego sięgnęłam po czerwone, pyzate jabłuszko i wgryzłam się w nie z apetytem. Pychota! Gdy chwilę później obudziłam się w swoim łóżku, na wspomnienie tego smaku po prostu musiałam się oblizać. <Kurczę, co się ze mną dzieje? Ciągle śnią mi się jabłka. Trzeba to wreszcie wygulgać>, pomyślałam i usiadłam do kompa. Wyszukałam pierwszy lepszy sennik online.
  - Czeka cię wkrótce wielkie szczęście. Rozglądaj się uważnie, a spotkasz miłość
  - przeczytałam na głos i roześmiałam się.
  - Tere fere kuku
  - zanuciłam sceptycznie.
  - BIG LOVE spadnie  na mnie z nieba? Już to sobie wyobrażam... Rozbawiła mnie ta wróżba i to bardzo.
  - Przez te sny mam teraz ochotę na jabłko - stwierdziłam i postanowiłam, że zaraz skoczę rowerem na targ. Wracałam z ryneczku, wioząc kosz cudnie pachnących owoców i na myśl o uczucie aż ciekła mi ślinka, ale powstrzymywałam się przed konsumpcją. Chrupanie jabłek podczas jazdy na rowerze nie mieściło się w mojej definicji bezpieczeństwa na drodze. Ale niestety, nie wszyscy użytkownicy dwuśladów są tak przewidujący, bo wtem zza zakrętu wypadł prosto na mnie jakiś rozpędzony świr. Nie zdążyłam zareagować i już po chwili leżałam na poboczu, trzymając się za stłuczone kolano i patrząc, jak moje wyśnione jabłuszka toczą się w kierunku ulicy. Pędzące w tę i z powrotem auta zrobiły z nich miazgę.
  - No nie! - krzyknęłam na rowerzystę. - Jak jeździsz pacanie? Jeżeli życie ci niemiłe, to twoja sprawa ale mógłbyś chociaż pomyśleć o innych! Chłopak chyba na serio się przestraszył, bo zaraz do mnie podbiegł i przeprosił.
  - Sorki ale naprawdę cię nie widziałem - tłumaczył.
  - Nic dziwnego - odparowałam. - Jak się jeździ w takim tempie, to się krajobraz w oczach rozmywa w papkę. Taką samą, jaka została z moich jabłek - pożaliłam się, wskazując ręką rozbryzgane resztki owoców.
  - Przepraszam, wynagrodzę ci to, obiecuję. A teraz chodź pomogę ci wstać - rzucił. Niestety, nie było to takie proste. Moje stłuczone kolano odmówiło współpracy. Szybko okazało się, że nie wrócę do domu o własnych siłach. Zakłopotany chłopak wyraźnie nie wiedział co ma teraz ze mną począć.
  - Wiesz co? - w końcu wpadł na jakiś pomysł. - Wskakuj na ramę, a ja odwiozę cię do domu. Potem przyprowadzę twój rower, OK? Pokiwałam głową, bo nie miałam innego wyjścia. Poza tym... Gdy przyjrzałam się trochę bliżej temu piratowi drogowemu, nie wyglądał wcale tak źle, wręcz przeciwnie... A jeszcze lepszego mniemania o nim nabrałam wieczorem, kiedy wrócił nie tylko z moim rowerem, ale także... z wielkim koszem jabłek!
  - Zauważyłem, że lubisz jabłka, a moja babcia ma niedaleko sam. Skoczyłem i zerwałem trochę na przeprosiny - uśmiechnął się nieśmiało. A ja? No cóż, po takim prezencie przebłagalnym nie potrafiłam się dłużej gniewać. Nie tylko wybaczyłam narwanemu rowerzyście, ale do tej pory daję mu się często porywać na wspólne wycieczki i spacery. Uwierzyłam też trochę w proroczne sny...



                *KONIEC*
*Jak wam się podobało?*
Ps:*Wiem że, większość z was tego nie przeczyta ale ja to długo pisałam no więc jest.*
Piszcie w komentarzach czy chcecie kolejną. :D







*No to bay* *Do następnego*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego